Chylę czoła przez Panem Bogusławem Lindą. Przyznam, ze nie przepadam za jego rolami (on sam zresztą za niektórymi tez nie przepada), ale swoją odmową zagrania w antypolskim paszkwilu „Pokłosie” zyskał u mnie bardzo dużo szacunku.
Stanowisko swoje przedstawił w książce „Zły Chłopiec”, w książce o której zapewne mało kto z działaczy i miłośników KOD słyszał. Wszyscy z branży filmowej dziwili się jakiś czas temu, ze Pan Bogusław nie pojawił się w kolejnej produkcji Władysława Pasikowskiego.
Najważniejsze jak aktor uzasadnił swoją odmowę zaprzyjaźnionemu zresztą reżyserowi. Pozwolicie Państwo, ze zacytuję: „Władku, zanim Amerykanie zrobili „Pluton” o tym, że przegrali wojnę w Wietnamie, zrobili pięćdziesiąt filmów o tym, że byli niezwyciężeni, że wygrywali, byli bohaterscy, natomiast my robimy pierwszy film o naszych relacjach z Żydami i on od razu jest, że ich mordujemy … Ludzie na całym świecie odczytają to tak, że to Polacy mordują Żydów. On chyba zrozumiał przez to, że ja jestem antysemitą”.
„Pokłosie” zagarnęło wiele ważnych nagród (Orły i Złote Lwy), potem przyszły inne filmy jak prostacka „Ida” Pawła Pawlikowskiego, co dostała Oscara.
Niech naszym hasłem na dzisiaj będzie „Precz z Preczem”, o co proszę lewicowy aktyw planujący wpisy.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)