Krzysztof Leski Krzysztof Leski
72
BLOG

Emerson, Sibelius i Erkki

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Kultura Obserwuj notkę 18

Skojarzenie dalekie, z blogu, na który stale ostatnio zaglądam i na którym znalazłem słowa: Moja babcia, Finka ze wschodniej Karelii. W 1969 zachwycałem się suitą Karelia, dokładniej aranżacją niezrównanego Keitha Emersona. Intermezzo z tej suity zagrał z kultową, choć efemerydalną supergrupą The Nice, by wkrótce założyć trio Emerson, Lake & Palmer. Ale do płyty The Nice wracam po dziś dzień.

Wtedy zapragnąłem nawet poznać kompozytora. I tak dowiedziałem się o istnieniu Jeana (Janne) Sibeliusa. Urodzony w szwedzkojęzycznej rodzinie, ale wysłany do fińskiej szkoły, został, rzec można, fińskim Chopinem pod carską okupacją.

W 1977, jako osiemnastolatek zwiedzając autostopem Finlandię, trafiłem do Turku, a tam - do muzeum Sibeliusa. Był to wtedy - i pewnie niewiele się zmieniło - skromny, okrągły pawilon, w którego okólnym korytarzu stały gabloty z pamiątkami, środek zaś zajmowała salka koncertowa. Było lato, kustosz miał urlop, zastępował go student o niezwykłm darze opowiadania, który ponadto tak jak ja nienawidził Beatlesów i popu, więc spędziłem tam cały dzień. Tylko czasem rozmowę przerywały nam parkujące na kwadrans autobusy z sowieckimi wycieczkami.

Erkki w 3 minuty pokazywał im gabloty, po czym sadzał w sali i puszczał flagowy utwór Sibeliusa - suitę Finlandia, czy raczej jej fragmenty. Już w wersji z chórem, bo w 1941 - pół wieku po swym powstaniu, a rok po zajęciu przez Sowietów wschodniej Karelii, Finlandia doczekała się słów, nie pomnę już czyjego autorstwa. Wg Erkkiego - musiałem mu wierzyć na słowo - chór śpiewał mniej więcej Nie schylimy głów pod ruski topór, Sowieci słuchali i kiwali głowami, po czym pędzili na zakupy.

Turku, ni to fińskie, ni to szwedzkie(nazwa Åbo była wszechobecna) podobało mi się wielce. Dopiero w porcie nie spodobały mi się ceny promów do Szwecji. Nucąc Karelię (Finlandii się nie da) podjechałem do pobliskiego Naantali, gdzie znalazłem statek na Wyspy Ålandzkie za ówczesną równowartość PKSu z Warszawy do Mławy. Wypływając o zmierzchu, gdy statek kluczył wśród plątaniny wysepek, czułem się obywatelem Europy - choć na herbatę na statku stać mnie nie było.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Kultura