Pogłoski o mojej blogośmierci były zdecydowanie przedwczesne. Nie było mnie dwa dni, bo roboty dużo, czasu niewiele, a forma fizyczna nienajwyższa. Ale jestem, i to nie z powodu postu Jacka Cyrankiewicza - choć nie zaprzeczę, że lektura tegoż, i komentarzy pod nim, sprawiła mi przyjemność. Dwa poprzednie posty wrzuciłem, zanim spostrzegłem wpis pana Jacka. Wszak piszę tu dla siebie - bo lubię.
Fakt wszakże, że i ja dostrzegam zmiany w Salonie24, które zmniejszają nieco mój zapał blogerski. Coraz mniej rozmowy, dyskusji o meritum, coraz więcej epitetów, etykiet i szufladkowania. W poprzednim poście skarżyłem się na niezbyt dla mnie zrozumiałą działalność rekontry. Nieco dziwią mnie też ci osobliwi wielce wielbiciele, którzy regularnie na mój blog zaglądają wyłącznie po to, by mnie bez ceregieli opieprzyć. Zwłaszcza haen i kismet, nieco podobni, choć z dwóch stron barykady.
Obaj nie kryją, że realizują misję - chcą odkręcać moje rzekome kłamstwa. Kismet choć czasem napisze, co mu się nie podoba. Haen najczęściej każe zgadywać. Oto próbka ostatnich komentarzy haena u mnie (topowe jednak Jankes chyba wyciął):
Czym się Pan przejmujesz? Wylansowałeś Pan tę rozpierduchę a teraz gwałtu, rety?
Biologia zamknie temat. 2007-05-04 20:54
A ja przypadkiem obejrzałem sobie Pański program o nieboszcce Blidowej. Muszę przyznać, takich szmat dziennikarskich jeszcze w po uzyskaniu niepodległości nie było. Ta Kania to super gąbka. Razem jesteście po prostu wspaniali. 2007-05-06 16:21
To bardzo nieładnie tak odczytywać intencje najlepszego z możliwych marszałka sejmu. A propos, jak Pan myśli - po co była ta ustawa lustracyjna? To ja odpowiem krótko - dla takich jak Pan jesteś. 2007-05-07 13:17
A cóż to za bzdety? Sojusz platformy z PSL jest tak naturalny, jak żaden dotychczas w polskiej polityce. Od dawna o tym wiadomo wszystkim zainteresowanym. Oprócz Pana Leskiego. 2007-05-07 13:27
Pan Krzysiu Leski nie lubi jak się go czytuje. Równie dobrze mogę zapytać, po co Pan te bzdety wypisuje? A także po co Pan popełnia takie posłuszne programy, jak ten ostatnio z redaktorką Kanią? I czemu sączy Pan milionowej widowni ziobrowe kłamstwa na temat samobójstwa Barbary Blidy? Jak Pan słusznie zauważy, walczę w pojedynkę z ogłupianiem przez Pana ludzi ufajacych Panu jako rzetelnemu dziennikarzowi. Tylko tyle i aż tyle. 2007-05-07 15:27
To jest naprawdę ciekawe. Obserwować jak łżą i naginając fakty dziennkarze typu Leski wciskają ciemnotę i popijając winko śmieją się z ludzkiej umysłowej mierzwy, głupoty i zaufania w słowo z TVPis. Jak wierzą w tego renegata Rydzyka. Gdzie sa granice takiego wpływania na ludzkie umysły? To są prawdziwe pytania dzisiejszej cywilizacji medialnej. 2007-05-10 10:36
Pan Leski ma problem faceta, który po wyjściu z wychodka usiłuje się "wywonieć". Wiaterek dmucha, czas mija, a co bardziej wrażliwe nosy odwracają się z dyskretnym uśmiechem.. Jak to nie jest uprzejme, to fajtycznie przestanę komentować Pańskie teksty. 2007-05-11 11:59
Najważniejsze dla Pana. Będzie mógł Pan zrobić własciwy użytek z własnej lojalki. Proponuję nie chwalić sie tym przed własnymi dzieciakami. 2007-05-12 13:27
Nie odmówię sobie tej przyjemności żeby panu Leskiemu, kiedy otrzyma spowrotem swoją deklarację lojalności wobec Katschorenstaat doradzić: Podetrzyj sobie Pan tą deklaracją dupę, Panie Leski. Są jeszcze sądy w Berlinie. 2007-05-12 10:46
Za tydzień będzie prawdziwy sondaż w Podlaskiem. Szanowny Pan będzie mógł przekonać się, jak ludzie są jeszcze podatni na Pański kit i bajer. Warszawa z wielkim trudem to odrzuciła. Zadecydowało nic nieróbstwo kaczej ekipy i jej niekompetencja. Pomimo zmasowanej akcji propagandowej. Ciekawi mnie reakcja tego wschodniego województwa. Jeżeli PiS przegra, to może Pan przerzucić żagle na prawą stronę, czyli lewy hals. Ale w dalszym ciągu pod wiatr. Jeżeli zaś wygra, to przed polską swołoczą dalsze trwanie. 2007-05-14 11:00
Czytując te Pańskie komentarze mam "nieodparte wrażenie", że coś masz Pan do ukrycia. Czyżbyś był Pan zwyczajnym świntuchem, Panie Leski? 2007-05-15 05:58
Język uprzejmy, ale pełen epitetówi ciężkich oskarżeń wobec mnie jako dziennikarza. Na marginesie - mam wrażenie, że niewielu niebieskich rozumie, co dla zawodowego dziennikarza znaczy zarzut stronniczości, że o lizaniu komuś dupy nie wspomnę. Ktoś rzekłby: ot, internetowa menda, nie ma się czym przejmować.
O, nie! Haen to nie internetowa menda. Często dyskutuje merytorycznie. Także na moim blogu. Tylko nie ze mną. Z innymi komentującymi. Trudno mi to pojąć, a w miarę, jak komentarze tego typu zaczynają przeważać nad merytorycznymi - coraz częściej zdarza mi się, że zamiast wpaść do Salonu wybieram coś innego.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)