Od miesięcy powtarzają się pytania, co mam na myśli pisząc o sobie b. mgr inż. historii. Wydawało mi sięto wystarczająco precyzyjne w odbiorze intuicyjnym, ale skoro część czytelników chce wiedzieć więcej - służę.
To skrót myślowy, nieco nagięty w stylu prezia. Najpierw studiowałem na Politechnice Warszawskiej, uzyskując w końcu tytuł magistra inżyniera podstawowych problemów techniki, specjalność: mechanika stosowana, dyplom: komputerowa symulacja pracy wytwornicy pary dla reaktora WWER-440, zrealizowana na Odrze 1305 ;)
Na IV roku PW uznałem, że czegoś mi brakuje. Pracowałem jednocześnie w Tygodniku Mazowsze, a na życie zarabiałem pisząc programy na małe Atari (800 XL itd.) i Commodore 64. Wybrałem się na historię na UW, gdyż uznałem, że warsztaty historyka i dziennikarza są bardzo podobne.
Okrągły stół przyszedł nieco za wcześnie. Właśnie pisałem pracę dyplomową. Udało mi się ją skończyć w wersji popularnej, ukazała się nawet drukiem, ale do jej obrony już nie przystąpiłem. Musiałbym zresztą wcześniej zdać ostatnią z pięciu epok - historię nowożytną, za którą nie przepadałem i na co nie starczyło mi czasu.
A dlaczego były? Bo w żadnym z zawodów wyuczonych nigdy nie pracowałem.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)