Tak sobie pomyślałem wczoraj (w piątek) około czwartej po południu, gdy przez okno
ujrzałem stojącą u bram Sejmu delegację kolejnej branży, która najprawdopodobniej żąda podwyżki płac. Istotnie, już po chwili gromadka pienińskich flisaków sforsowała główne wejście do gmachu.
Następnie panowie grzecznie poddali się kontroli, a towarzysząca im posłanka z Nowego Sącza - sorry, nie pomnę nazwiska ani przynależności klubowej - rzekła, iż przywiozła grupę wyborców z okręgu, by zwiedzili gmach. Dodała, że panowie wypłynęli 11 czerwca ze Szczawnicy, właśnie dotarli do Warszawy i dziś będą swoimi tratwami wozić warszawiaków po Wiśle.
Obraz ogarniającej cały kraj rewolucji, kreowany przez niektóre środowiska, rozsypał mi się jak domek z kart.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)