Dyżur lajfowy w miasteczku namiotowym... Co godzinę, od 7.19 do 21.19, na pół godziny huk plastikowych butelek z monetami. Oraz bębny, gwizdki, klaksony przejeżdżających aut. Trudno usłyszeć samego siebie, co dopiero pytanie ze studia. Potem godzinami słyszę te grzechotki.
Nie pojmuję jednego: choć kierowcy co i rusz zwalniają nagle, na prawym czy lewym pasie, by klaksonem, ręką czy nogą pozdrowić miasteczko namiotowe - jakimś cudem nie ma stłuczek...



Komentarze
Pokaż komentarze (44)