Minister zdrowia zapowiada, że jutrzejsza tura rozmów z pielęgniarkami może być już ostatnią. po czym strony podpiszą porozumienie, a Białe Miasteczko zniknie. Optymizm ministra nie znajduje potwierdzenia w słowach pielęgniarek. Głównym punktem sporu nie wydają się już być pieniądze, lecz filozofia ich podziału.
Nagle do wszystkich dotarło, że będą dodatkowe podwyżki płac jeszcze w tym roku. Nie dlatego, że rząd da. Po prostu wyższy od planu wzrost PKB to wyższe wpływy z podatków, a zatem także ze składek zdrowotnych. Jesienią ZOZy mogą swe umowy z NFZ renegocjować, a kto wywalczy więcej kasy, może dać podwyżki załodze.
Pielęgniarek z OZZPiP to nie zadowala: żądają 1000 zł brutto podwyżki dla każdej. No, może trochę mniej, ale grunt, by po równo. Rząd ustami Zbigniewa Religi odrzuca urawniłowkę na obu szczeblach: nie godzi się ani na równe dofinansowanie ZOZ-ów, ani ich pracowników. Powiada - słusznie - że są lepsze i gorsze szpitale, a ich personel też składa się z żywych ludzi, z których jedni pracują bardzo ciężko, inni - nieco mniej.
To w gruncie rzeczy ta filozofia jest głównym przedmiotem sporów - zarówno tego o podwyżki w tym roku, jak i tego dotyczącego dalszej przyszłości. Bez rozwiązania tego dylematu na darmo pójdzie jutrzejsza rozmowa Religi z premierem, w której minister ma zabiegać o polityczną zgodę na stopniowe podwyższanie składki zdrowotnej.
Rząd miałby rację, gdyby nie jeden drobiazg: sam nie próbuje stworzyć warunków, które pozwolą uczciwie określić, który ZOZ jest lepszy, a który gorszy. To będzie możliwe dopiero, gdy pieniądze bądą iść za pacjentem. Teraz są dekretowane przez NFZ pod płaszczykiem kontraktów, których zależność od liczby chętnych do leczenia w danym szpitalu jest nikła. Z przychodniami lepiej, ale niewiele.
Lekarze z OZZL się nie zjawili, ale poniekąd odnieśli zwycięstwo. W rozmowach pojawił się bowiem wątek zmian systemowych. A przecież lekarze u progu swego protestu podkreślali, ze mniej chodzi im o pieniądze, bardziej zaś - o wywołanie dyskusji o reformie. Pytanie tylko, czy sami w to wierzyli.
PS. Jestem wciąż pozbawiony laptopa (awaria), czas spędzam głównie pod KPRM lub Centrum Dialogu, wybaczcie więc, że pisać na bieżąco nie mogę, a o odpowiedziach na komentowarze nie ma mowy. Teraz dorwałem się do netu na dosłownie kilka minut...



Komentarze
Pokaż komentarze (51)