80% - to najnowsze żądanie pielęgniarek. Teoretycznie chodzi tylko o IV kwartał br. - taka część nadwyżki w dochodach NFZ miałaby iść na wzrost płac. Zbigniew Religa proponował przedwczoraj, by było to nie mniej niż 40% i taką zasadę wprowadzić chciał na stałe. Podejrzewam, że to samo myśla pielęgniarki o swoich 80%.
W zeszłym roku koszty osobowe stanowiły ok. 45% funduszu zdrowotnego, a w tym - dzięki ogromnej podwyżce płac - już około 55%. Proponując swój sposób podziału nadwyżek, i każdego następnego przyrostu budżetu, rząd w praktyce próbował ten współczynnik utrwalić w przedziale 50-55%. Do czego zmierza propozycja OZZPiP - tłumaczyć nie trzeba. Furda sprzęt, furda higiena i warunki lokalowe. Pewnie, że to nie jest bezpośrednio problem pielęgniarek, ale 80% to zwykłe szaleństwo.
Rząd znów schował się za podwójną gardą informacyjną i nie wiadomo, na jakie już poszedł ustępstwa. Wiele jednak wskazuje na to, że w dużej części jest już gotów zaakceptować urawniłowkę, której jeszcze przedwczoraj gorąco się sprzeciwiał. Czy nagłe wezwanie Religi do premiera zaprzecza tej tezie, czy ja potwierdza...?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)