Paweł Zalewski zawieszony i pod sąd? Za to, że zapytał publicznie, czemu minister Anna Fotyga nie chce bardziej wyczerpująco odpowiedzieć na pytania jego komisji? Niemożliwe. I sądzę, że istotnie nie za to. Sprawa ma szersze tło, powiedział przed chwilą Karol Karski. Jest rzecznikiem dyscypliny PiSu i na polecenie prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego będzie oskarżał Zalewskiego przed sądem koleżeńskim.
Nie mam wątpliwości, że uderzając w Zalewskiego PiS strzela sobie w stopę, tak jak Platforma, gdy próbowała gnębić Jana Rokitę. Obaj mają ze sobą sporo wspólnego. Lojalność wobec partii rozważają w kategoriach intelektualnych, a nie uczuciowych. Innymi słowy uważają, że istnieje też źle pojęta lojalność, która partii szkodzi, a nie pomagać, i wówczas - w imię ich zdaniem dobrze pojętej lojalności - stawiają na niezależność sądów bez względu na połajanki ze strony liderów.
To pewnie przesadzony opis, bo też niezaleznośc Rokity idzie dalej niż niezależność Zalewskiego. Obaj jednak, chocby właśnie z powodu takiego stosunku do swojego podwórka, budzą moją sympatię. Oraz antypatię większości działaczy partyjnych.
Nagroda wrażej Polityki dla najlepszego posła, niedawne negocjacje z Platformą o uchwale Sejmu popierającej rząd przed szczytem brukselskim, rodowód polityczny sięgający bodajże Unii Wolności - to tylko to, co mi do głowy przychodzi w pierwszej chwili, gdy myślę o powodach, dla których część PiSu za Zalewskim nie przepada.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)