Odebrałem z serwisu mojego notebooka. W stanie nienaruszonym. Serwis twierdzi, że nawala nie gniazdo PCMCIA, lecz kontroler. Ten zaś jest oczywiście zintegrowany z płytą główną. Płytę takową serwis IBM Lenovo ceni sobie na 1535 dolarów netto. To mniej więcej dwukrotność wartości całego mojego notebooka.
Pozostaję zatem półmobilny, bo z netem się połączę, gdy znajdę niezabezpieczone wifi - o hsdpa czy nawet grps nie ma mowy. Teoretycznie mógłym kupić modem USB, ale te kosztują pod tysiąc złotych, więc na razie nie wiem, jak to rozwiązać.
Trochę też na pysk padam, bo roboty nagle dużo i bez wytchnienia - od wtorku 27 czerwca do piątku 13 lipca, przez 17 dni, mam tylko jeden dzień wolny (najbliższą niedzielę). Zatem odpowiadanie na komentarze stało się przyjemnością, na którą chwilowo praktycznie mnie nie stać. Ubolewam, przepraszam.
Zaś nocą z 13 na 14 lipca zamierzam opuścić to miasto i zapewne ten piękny kraj, choć nie wiem jeszcze, dokąd pojedziemy. Wracam z końcem miesiąca i w sierpniu mam nadzieję powrócić do w miarę normalnej aktywności blogerskiej.
Także raczej dopiero wtedy zrobię porządek z prawą kolumną. Teraz pozostawiam ją w stanie mocno prowizorycznym, bo iframe działa mi jakoś połowicznie i nie bardzo wiem, jak uzyskać pełnię kontroli nad wnętrzem tej osobliwej wstawki w czysty html.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)