Pojawiło się to coś pół godziny temu i zrazu całkiem mnie przerosło. Bezowocnie wysilałem mózg: dlaczego awarii uległ kubeł, który nigdy wcześniej tu nie stał? Rzecz się bowiem dzieje tuż obok dziennikarskiego stolika, jednego z najbardziej medialnych miejsc w Sejmie...
Na szczęście ktoś bardziej spostrzegawczy ruchem głowy wskazał w górę. Zadarłem łeb: na białym suficie widniało lekkie zaciemnienie. Dłuższa obserwacja pozwala mi na stwierdzenie, że co 30-45 sekund z sufitu spada kropla wody: czasem do kubła, czasem - obok. Przeciek jest bowiem nieustabilizowany.
Prawie wszyscy dziennikarze już poszli, w sali plenarnej dogorywa ostatnia debata. Woda kapie, kubeł stoi...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)