Mam chwilkę przerwy w spekatklu lajfów pod pałacem prezydenckim. Sytuacja bez zmian: jeżeli... to... - brzmi oficjalne stanowisko Kancelarii i całego obozu władzy w sprawie o. Rydzyka. Nr 1 we wszystkich mediach od wczoraj, pewnie do końca tygodnia. W piątek był to Jacek Kurski i torebka Jolanty Szczypińskiej, wcześniej - koniec znajomości Pawła Zalewskiego. Jak na sezon ogórkowy, całkiem nieźle.
Jutro w Sejmie dzień dość ważny: debata o rządowym projekcie reformy finansów publicznych. Projekcie jakże rozczarowującym. Nowela jest stanowcza, gdy chodzi o samorządy lokalne - tu likwiduje wiele patologii, zbędnych funduszy i stołków. Ale tam, gdzie można by naprawdę zaoszczędzić - w molochach szczebla centralnego, jak PFRON, to symulacja reformy: zmiany - pozorne, oszczędności -także.
Czy znajdziemy czas w mediach, by coś sensownego o tej ustawie powiedzieć? By koalicjanci zdążyli merytorycznie wyjaśnić, gdzie ich zdaniem nowelizacja przyniesie wymierne korzyści - i jakie? By opozycja zdążyła dać przykład tego, co by zrobiła na miejscu rządu? Pewnie nie. Skończy się na ogólnikach, do których i ja muszę się ograniczyć, bo też mi czasu na nic nie starcza. Przerwa zaraz się kończy.
Gdy media zajmują się duperelami, rządowi w to graj. Części opozycji także. Zwalnia to od myślenia, analizowania trudnnych ustaw. Starczy mieć odwagę, by publicznie ogłosić, co kto myśli o pewnym zakonniku lub jednym z tygodników.
Nawiasem mówiąc, czy ktoś jeszcze pamięta solenne zapowiedzi pani wicepremier - minister finansów Zyty Gilowskiej i liderów PiSu o uldze podatkowej na dzieci? Mija miesiąc od ogłoszenia tych planów. Przypomnę, że mają wejść w życie już wkrótce z mocą wsteczną od początku roku bieżącego. A projektu wciąż nie ma. PS. 19.50 - Lepper out - reformie finansów definitywnie dziękujemy...



Komentarze
Pokaż komentarze (33)