Formalnie tak. Konstytucja powiada, że Sejm może skrócić kadencję swoją i Senatu większością 2/3 ustawowej liczby posłów. Innymi słowy trzeba 307 głosów. Nie ma przepisu, który zabraniałby lewicy złożyć odpowiedni wniosek, więc liderzy SLD przed godziną ogłosili w Sejmie, że wniosek taki składają.
Oczywiście nie może on być głosowany na wtorkowym, jednodniowym posiedzeniu poświęconym wg planu reformie finansów puiblicznych. Przedłużenie tego posiedzenia o dzień czy dwa nic nie da. Wątpię też, by marszałek Ludwik Dorn zdecydował się na zmianę wakacyjnego kalendarza obrad - nie ma w tym interesu ani prywatnego, ani partyjnego, ani w tej chwili nawet państwowego.
Wniosek byłby więc głosowany po wakacjach, na przełomie sierpnia i września. Dziś jest posunięciem ze sfery science fiction, ale choć nadal w wybory nie wierzę - nie wykluczam, że za dwa niemal miesiące atmosfera będzie już inna. Nie wykluczam zatem, że i PiS będzie chciał skrócić kadencję. Miałby... poprzeć wniosek SLD?
Wystąpi wtedy z całą ostrością problem zawiadowcy stacji, który upomina wojaka Szwejka, że sam woła Hotowe! PiS złoży własny wniosek o rozwiązanie Sejmu. W międzyczasie taki wniosek złoży też pewnie PO. Zadaniem marszałka będzie uzasadnienie, dlaczego to wniosek PiSu, choć złożony jako ostatni, musi być głosowany jako pierwszy. Gdyby to się nie udało, PiS zagłosuje przeciw wnioskom SLD i PO, choć jednobrzmiącymi ze swoim projektem.
Fikcja literacka? Nie sądzę. Polityczna rzeczywistość RP AD 2007.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)