Poszedłem zapalić. Pierwszy dziś mój sejmowy papieros. Największa sejmowa palarnia - w podziemiu pod salą obrad - mieści kilkadziesiąt osób, ale i tam nie było gdzie usiąść.
- Kartofle mają kłopot z burakiem - zagadnął między dymkami znany do niedawna z TVP dziennikarz jednego medium papierowego i drugiego - internetowego.
- Tak, to się często zdarza, gdy rok jest mokry - skomentował potakująco znany reporter Tygodnika Solidarność.
- A nasi zaraz idą składać wniosek o samorozwiązanie. Piechota i Kalisz nie zdążą zrezygnować - zauważył były dziennikarz, teraz pracownik klubu SLD.
O tym, że lipiec w tym roku wcześnie się skończył, nikt już nie pamięta.
W ramach ogólnego farsowego nastroju usiłuję ustalić, czy w PiSie ktoś choćby zaczął prace nad projektem noweli ustawy o PIT. Mija miesiąc od obietnicy pani wicepremier Zyty Gilowskiej, że nowa, dość szczodra ulga na dzieci wejdzie z mocą wsteczną od początku tego roku. Nie ma siły - nikt nic nie wie.
Wybiło południe. SLD składa wniosek. Karawana jedzie dalej.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)