Już po wszystkim!
Żadnej kampanii na Helu, żadnych wyborów na Majorce. Sejm za 10 lub 12 tygodni zagłosuje nad samorozwiązaniem. Marszałek ogłosił i basta. Teoretycznie wybory mogą się odbyć na początku listopada, ale do końca lata wiele się może zdarzyć.
Ludwik Dorn ogłosił listę ustaw, które w zgodnej opinii klubów muszą być przyjęte w tej kadencji: ♦ o systemie informacji wizowej Schengen - warunek zniesienia kontroli na granicach ♦ wcześniejszych emeryturach nauczycieli ♦ o budownictwie społecznym (VAT). Wraz z rządem, prezydentem i Senatem Dorn ma tę listę uzupełnić o inne sprawy niekontrowersyjne, więc nie o reformę finansów publicznych, bo budzi spory.
Marszałek rachuje, że trzeba na to dwóch posiedzeń (22-24 sierpnia i 5-7 września). Na kolejnym (19-21 września), a już na pewno na tym w dniach 3-5 października, podda pod głosowanie wnioski o samorozwiązanie. No i luz, można jechać na urlop.
Platformerską serię wniosków o votum nieufności dla każdego ministra Dorn nazwał metodami kabaretowymi: - Nie uwierzę, póki nie zobaczę.
A ja nie uwierzę w wybory, póki nie zobaczę na tablicy wyników głosowań liczby 307 lub wyższej. W odpowiednim miejscu i we właściwym momencie.
Ale to jesienią. Przed chwilą zaczęły się wakacje. Sejm opustoszał w kilka minut. Kryzys nie jest zażegnany, ale został schowany do szuflady. A z każdym tygodniem klub posłów dietetycznych rośnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)