Lato, wakacje - zatem sezon blogowania o kolejach. PKP codziennie dostają po głowie w s24 - i słusznie. Sam mógłbym wylać kilka megabajtów skarg. Ale dziś napiszę o... Chorwacji. Bo takich głupstw nawet PKP nie robią.
Niedawno media doniosły o katastrofie na trasie Zagrzeb-Split. Wykoleił się skład Pendolino, byli zabici i ranni. Wcześniej o chorwackim Pendolino nic nie słyszałem, więc poguglowałem. Wyniki były fasacynujące.
Pięć lat temu Chorwaci zakupili osiem składów wychylnych pudeł. Dostawcą był nie Fiat, lecz Bombardier, więc Pendolino to nazwa umowna. Nigdzie nie znalazłem wartości kontraktu, ale 250 mln euro musiało pęknąć. Pociągi ruszyły na 230-km trasę Zagrzeb-Split, skracając czas podróży z 8 godzin (przeciętna 30 km/h) do 5,5 godz. (przeciętna nieco ponad 40 km/h).
Cztery składy rychło się zepsuły i trafiły na bocznicę - Chorwaci uznali, że nie warto ich naprawiać. Jeden rozbił się 24 lipca. Za rok-dwa ma ruszyć budowa nowej linii Zagrzeb-Split, długości 170 km, którą w 2015 owe superekspresy przejadą w półtorej godziny. Jeśli dotrwają.
Inne tematy w dziale Technologie