Spodziewałem się, że będzie kiepsko. Ale chyba nie sądziłem, że aż tak. Od czterech niemal godzin nie ma już w Sejmie nikogo poza nami - ekipą TVP3... Siedzę, zabijam czas, starając się zrozumieć, że program potrzebuje gadki z Sejmu o nietoczących się chwilowo (a w każdym razie nie tutaj) rozmowach i podchodach koalicyjnych.
Zapewne przez większość sierpnia będę tak siedział i wspominał wakacje, gdy coś mi się skojarzy. W dziennikarskiej kanciapie u pani Toli są dwa terminale internetowe. To zupełnie jak na Zugspitze. No, prawie. Tam, na szczycie, są dwa po niemieckiej stronie granicy i dwa po stronie austriackiej.
Gdy tam byliśmy, jedna para składała się z dwóch w pełni sprawnych terminali, za to drugą stanowiły dwa komputery całkowicie zgodnie zepsute. Zgadnijcie, po której stronie granicy wstukałem swój pierwszy urlopowy post?



Komentarze
Pokaż komentarze (11)