Tydzień to jeszcze nic. Tylko tyle mi zeszło, by rozwiązać zagadkę z postu z 2 sierpnia. Gdy zaś ją już rozwiązałem, follow uprzejmie zwrócił mi uwagę, że nieco dłużej czeka na rozwiązanie inna zagadka, zawarta w końcowym akapicie postu z początku lipca!.
Najwyraźniej mogę już konkurować z Jankesem o tytuł wiceprezesa klubu dementów. Gdy ktoś mi wskaże zagadkę z zeszłego roku, której dotąd nie rozwiązałem, będę miał oczywisty tytuł do rywalizacji z Czarkiem Gmyzem o tytuł prezesa.
Ale do ad remu: pytałem wtedy, w jakim polskim słowie spółgłoska ć występuje przed samogłoską... rozkosznie zarozumiale przekonany, że to ja znam jedyne takie słowo - spośród tych zwykłych, klasycznie polskich, bo kurnikowo-scrabblowe wynalazki lepiej pominąć. A na myśli miałem - zadośćuczynienie.
Takie rozwiązanie zaproponował Piotr wytykając mi przy okazji nieścisłość, by nie rzec - błąd w sformułowaniu zagadki. Ale wcześniej follow (no proszę, znowu on!) wskazał inne: ćwierćinteligent. Zaś blueslover powiada, i chyba trzeba się z nim zgodzić, że jest też przymiotnik pięćósemkowy.
Nie dość, że dement ze mnie, to jeszcze przemądrzały. Muszę uważać z zagadkami...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)