Znów oberwałem za niewinność ;) Poranny, epicki post o Aleksander Kwaśniewski show zaowocował kilku komentarzami, że zaśmiecam salon. Ćwierć biedy, gdy było to raczej ironiczne, jak np. ten autorstwa M'zimu; a nieco gorzej, gdy słyszeć mogłem regularne oburzenie, jak u Marka Kajdasa.
Podczas jednego z mych blogokryzysów pisałem, że tu jestem, bo lubię. Lubię pisać na swoim blogu. Blog zaś, z dokładnością do rzadkich wyjątków, to nie miejsce na zdradzanie efektów dziennikarskich śledztw, na żmudne analizy zjawisk zlecone przez kogoś innego, krótko mówiąc - na pisanie z obowiązku.
Piszę dla przyjemności, gdy czuję potrzebę i chęć. Daję się zmotywować, ale zaiste nie poleceniami wydawanymi tonem Nikodema Dyzmy. Wybaczcie: piszę nie dla Was, lecz dla siebie. Zatem z całą powagą odpowiadam na kolejną uszczypliwość M'zimu, choć opatrzoną licznymi smileyami i jak rozumiem, pomyślaną jako życzliwa połajanka:
Tak, będę pisywał o d... Maryni. Czasem tego świadom, czasem nie. Jak dziś rano, gdy w początkach nasiadówki LiDu miałem zaiste niewiele do roboty, nastrój dość markotny, a stąd - chęć i czas, by sobie o tym skrobnąć.
I tak jak przez resztę tego wieczoru i nocy, gdy wręcz zasypię salon postami o niczym, już tylko przez czystą złośliwość. By jednak oszczędzić dalszych cierpień niektórym, od dziś posty te oznaczać będę tagiem: NDS ZDR = Nie Dotyczy Spraw Zasadniczych dla Rzeczypospolitej. Co zresztą pasuje pewnie do 99 na każdych 100 moich postów. Ponieważ jest to blog. Ach, i także dlatego, że niektórzy to lubią :)



Komentarze
Pokaż komentarze (10)