Krzysztof Leski Krzysztof Leski
30
BLOG

Evan całkiem zabawny

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Kultura Obserwuj notkę 10

Nadchodzi straszny tydzień, więc dla odprężenia znów poszedłem do kina. Za radą mej córy na Evana Wszechmogącego. Namawiać mnie specjalnie nie musiała: widziałem teasery, wydawały się dość zachęcające. I zachęcały do myślenia: o co może chodzić?

Widziałeś teasery? Zgadywałeś, jaka może być fabuła filmu, w którym jakiś Amerykanin zabiera się za budowę arki? Ja próbowałem, bez skutku. Podczas filmu też! Jeszcze 10 minut przed końcem zachodziłem w głowę, jak scenarzysta to wszystko wytłumaczy.

Ten brak wiedzy nie doskwiera podczas filmu. Zabawnych chwil jest sporo, niektóre to humor grany na całkiem miłej mi nucie. Zwłaszcza te w polskiej wersji zgubione, a trwające pół sekundy, jak identyfikator kelnera w fastfoodzie. Jak mu było? Al jaki? Ach, wiem. Mighty. Al Mighty. Dla rozumienia akcji to zresztą bez znaczenia.

Tak, to komedia bez większych ambicji. Ale z finałem na tyle zabawnym, że wybaczysz nawet ten straszny amerykański dydaktyzm. Zresztą, przesłanie dla chcących zmieniać świat: czyń małe akty dobroci - bardzo mi odpowiada. A jeśli wymagasz więcej, idź na ten film tylko dla drugoplanowej roli Morgana Freemana. Warto.

Moja ocena: 6/10 (słownie: strasznie głupie, ale nie żałuję ani sekundy). Ocena mojej kochanej K.: 4/10 (słownie: głupie, ale cieszę się, że byliśmy razem w kinie).

♦ Evan Almighty, reżyseria: Tom Shadyac, USA 2006.

PS. Tylko dlaczego tytułowy bohater wciąż mi się kojarzył z Antonim Macierewiczem?

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Kultura