Platforma twierdzi, że zmieniła umowę zawartą z operatorem bilboardowym. Od jutra kampania pod hasłem Polakom wstyd ma być w pełni legalna. Wygląda na to, że PKW nie będzie ścigać Platformy za trzy dni naruszania prawa.
Aferę wywołał przedwczoraj poseł PiSu Tomasz Dudziński. Kłopot w tym, że wiedział tylko, iż gdzieś dzwoni. Nie wiedział, w którym kościele, ani w ogóle, czy to kościół. Na kolejnych konferencjach prasowych zarzucał Platformie, że może jakiś biznesmen zapłacił za plakaty, a brak podpisu pod nimi był i jest bezprawny.
PO broniła się równie inteligentnie, a nawet lepiej. W poniedziałek po południu, parę godzin po ukazaniu się Dziennika Ustaw z prezydenckim postanowieniem wyborczym, Bronisław Komorowski przekonywał, że kampania się jeszcze nie zaczęła. Nazajutrz Sławomir Nowak, zamiast odpierać zarzuty Dudzińskiego, groził mu sądem. Szkoda, że brakowało mi czasu, by zajrzeć do ustaw i zadać obu stronom właściwe pytania.
Najważniejsze brzmiało: kiedy PO zleciła tę kampanię i od kiedy do kiedy wisieć miały plakaty. Dziś Nowak powiedział mi: zlecenie na przełomie lipca i sierpnia, kontrakt na cały wrzesień. Gdy więc plakaty zawisły, były legalne także bez podpisu.
Sytuacja zmieniła się w poniedziałek po publikacji Dziennika Ustaw. Dopiero we wtorek Nowak zapowiedział, że PO bilboardy podpisze. Ale główny problem pominął. A brzmiał on: kto za plakaty płacił dotąd, i kto będzie płacił teraz...
Oczywiście płaciła PO, co do poniedziałku było legalne. Mam wrażenie, że PO liczyła, iż tak zostanie. Prowadziła z PKW konsultacje, niemal próbowała negocjować. PKW oświadczyła jednak, że jeszcze dzień zwłoki i będzie problem, czyli formalne postępowanie przeciwko Platformie o naruszanie ordynacji.
Dziś Nowak powiedział mi, że właśnie podpisał aneks do umowy z bilbordoperatorem: od jutra podmiotem umowy będzie Komitet Wyborczy PO i to on ma płacić za resztę kontraktu. Oczywiście wszystkie plakaty zostaną podpisane.
Zapytacie: co za różnica, czy płaci PO, czy jej Komitet Wyborczy? Ogromna! PO chyba liczyła, że wiszące do końca września plakaty nie obciążą konta Komitetu, z którego nie można wydać grosza ponad ustawowy limit (około 30 mln zł). Zmuszona przez PKW, musi część kontraktu pokryć z tego limitu. Na inne plany może zabraknąć.
A plany te są podobno bogate. Ciekawe, czy sensowniejsze niż ta bilbokampania. Jak dla mnie, powinien za nią płacić PiS, bo może na niej... tylko zyskać.



Komentarze
Pokaż komentarze (70)