Speckomisja wysłuchała dziś opowieści Tomasza Szałka. Pan prokurator rozczarował, zdaje się, wszystkich - i PiS, i opozycję. PiS liczył, że Szałek, wysoki dostojnik struktur państwowych, da pełny odpór zarzutom Janusza Kaczmarka. Opozycja z kolei miała chyba nadzieję, że Szałek potwierdziszykowanie w resorcie sprawiedliwości medialnego show po wkroczeniu ABW do domu Barbary Blidy. A Szałek ani, ani...
Jędrzej Jędrych (PiS) i Marek Biernacki (PO) byli zgodni, że Szałek nie potwierdził w pełni wersji Kaczmarka o spotkaniach w sprawie Blidy z Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobro. Jędrych starał się obrócić to na swoją korzyść - zarzuty na nic - a Biernacki akcentował, że Szałek podał jednak kilka innych okoliczności mogących wskazywać, iż medialny show był przygotowywany. Wtórował Janusz Zemke (SLD).
Jak widzę w necie, media wybrnęły. Wybrały to, co proste i dobitne. Szałek przejął się i zwołał briefing, by odkręcić nieścisłości. Ale chyba nie wypadł zbyt wiarygodnie, bo odkręcał tylko to, co mogłoby mu zaszkodzić w oczach przełożonych. Choć możliwe, że mówił szczerą prawdę - wszak nie wiemy, co naprawdę zdarzyło się w komisji.
Każdy homo sapiens jest leniwy. Lenistwo to motor wszystkich wynalazków. Nie jest czymś niewłaściwym także w dziennikarstwie. Ale musi mieć granice. Dysponując co najmniej dwiema wersjami relacji z wyznań Szałka, media postanowiły wybierać: albo ten Szałek, albo tamten. O ileż ciekawsze byłoby zaś przedstawienie sprawy w stylu Szałek vs. Szałek! Ale też - dużo bardziej pracochłonne...



Komentarze
Pokaż komentarze (24)