W Senacie ostatnie zapewne posiedzenie VI kadencji. Wielce osobliwe, bo wybory za pasem. W porządku obrad 22 ustawy klepnięte w zeszłym tygodniu przez Sejm. Niektóre naprawdę ważne, kontrowersyjne, a także - last but not least - kosztowne. Tyle, że oszczędności budżetowe to nie jest wątek w kampanii wyborczej nośny. Podobnie jak przypominanie Polakom, że mogliby czasem choć trochę zadbać sami o siebie.
Projekt podwojenia ulgi prorodzinnej, zgłoszony przez LPR i PR, zostałby jeszcze w lipcu odrzucony przez całą resztę. Teraz w Sejmie przeciw były już tylko PiS i SLD, a w Senacie - praktycznie nikt. Wczoraj w komisjach oszczędniejszej wersji, zgodnie z prośbą rządu, broniło kilkunastu senatorów tej partii. Dziś już tylko kilku. Reszta mówi jasno - że obniżanie ulgi byłoby dziś polityczno-wyborczym samobójstwem, albo, że dzięki wyborom można uchwalić coś, co uchwalić chcieli dawno, tylko nie wypadało, bo Zyta Gilowska nie pozwalała.
Podstępu próbował Zbigniew Trybuła - wymyślił kompromis wersji popieranej przez rząd zi sejmową. Nie wygląda na to, by kogokolwiek z PiSu przekonał, o opozycji nie wspominając, dziwię się więc, że wszystkie portale donoszą o tym pod hasłem Senat chce zmian. Czyżby taki był tytuł notki PAPa? Chyba tak, bo portale rzadko zmieniają w depeszach choćby przecinek. Pamiętają tylko o dopisaniu własnej sygnaturki. Jestem niemal pewien, że w głosowaniu jutro w nocy lub w sobotę rano okaże się, iż Senat zmian nie chce.
Wszyscy się ze wszystkimi zgadzają także w wielu innych sprawach, o które niedawno byłaby wojna. Zgodnie deklarują, że trzeba utrwalić w prawie tegoroczne podwyżki płac w służbie zdrowia, przywrócić coroczną waloryzację rent i emerytur, natychmiast zlikwidować stary portfel, wypłacać alimenty z budżetu, wydłużyć ważność starych dowodów osobistych, klepnąć pakiet na Euro2012 i Kartę Polaka oraz 7% VAT w budownictwie społecznym.
Ale przecież jest kampania - trzeba się odróżnić, pokłócić. Nie ma o co? Jest! O historię! Na tym historycznym posiedzeniu Senatu każdy niemal mówca, popierając proponowane rozwiązania, podkreśla, że jego partia była za tym od zarania dziejów, a inni przeszkadzali, jak mogli i dziś udają poparcie tylko z powodu wyborów. Nie wiedzą, biedaczyska, że nikt tego nie transmituje?
W tym kociokwiku zgodnych kłótni, czyli kłótliwej zgody, giną istniejące wciąż różnice. Dotyczą wszakże spraw mało nośnych medialnie: szczegółów Karty Polaka, treści definicji budownictwa społecznego. Jeśli Senat wniesie tylko tego typu poprawki, ostatnie posiedzenie Sejmu V kadencji w przyszym tygodniu będzie jeszcze zabawniejsze. Naprawdę prawie nie będzie o co się spierać, ale spierać się będzie trzeba. Ufam, że posłowie staną na wysokości zadania. Już oni coś wymyślą.
23
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (9)