Wczoraj był temat: pierwszy, 30-sekundowy spot PiSu trudno zignorować. Dzisiaj nie bardzo jest o czym mówić: trzy 10-sekundowe spoty PO są po prostu żenujące.
Raz obejrzawszy wiedziałem, że spot PiSu zapamiętam na długo. Wciąż mam go przed oczami. Grający na najprostszych emocjach (czego nie lubię), z obcą mi sugestią, że cała polska scena polityczna prócz PiSu to marionetki tajemniczej, mafijnej oligarchii - ale profesjonalnie dopieszczony: da się nawet oglądać jako minifilm sensacyjny!
PO pokazała przed kwadransem zestaw, którego... już prawie nie pamiętam i muszę się podeprzeć swoimi notatkami! Jakie jest przesłanie zestawu? Dobre pytanie, czyż nie? Po namyśle sądzę, że PO tłumaczy nam, iż PiS to... PiS.
Najmniej nieudany jest spot pierwszy, o ks. Rydzyku. Z dość celną uwagą, że to ktoś dla PiSu nietykalny, choć sam ludzi drogich PiSowi nie oszczędza. Spot drugi, choć przypomina wybitnie niefortunną wypowiedź premiera, jest obosieczny, bo PO musi zrazić nim tych wyborców (także swoich!), którzy nie popierali bezwarunkowo Białego Miasteczka. Spot trzeci - o Januszu Kaczmarku - nieudolnie powtarza to, co politycy PO potrafili sami powiedzieć lepiej bez pomocy stołu do montażu video.
Ten zestaw niczego nowego nie pokazuje, niczego nie uogólnia. Pokazuje trzy różne, pewnie ze sobą sprzeczne, twarze PiSu. Ale PiS już sam Polaków przyzwyczaił do tych sprzeczności i jak widać, wielu to nie przeszkadza. Mogą im za to przeszkadzać sztywne twarze liderów PO, powtarzające jedno z najmniej udanych haseł w dziejach partii. Czy te spoty mogą konkurować z filmem PiSu? Głęboko wątpię. Na pewno były dużo tańsze - moja córa na letnim obozie filmowym montowała lepiej.



Komentarze
Pokaż komentarze (47)