18.00. Muszę zaraz wychodzić. Wygląda na to, że jesteśmy przygotowani do imprezy. Nawet rowery z balkonu na klatkę schodową wystawione i sąsiedzi na razie jakoś nie protestują. Pewnie niczego jeszcze nie zauważyli.
Część gości bawi właśnie w Tesco w celu oczywistym. Kilkoro innych w naleśnikarni się pobliskiej obżera, wychodząc ze słusznego założenia, że u nas z żarciem może być, eh, skromnie. I zaraz tu się stawić mają, a wśród nich follow i MW.
Profesor NieMaskotka Sadurski się do mnie nie odzywał, ale może MW wie, czy zdołał niepewną Alitalią szczęśliwie i na czas dotrzeć na wesele swego studenta, skąd wybiera się prosto do nas. Ufam, że czytał anons porządkowy ;)
Na miejscu jest już od ponad godziny Jerzy Maciejowski i na obiad, choć skromny, się załapał dzięki temu. Jest on nosicielem teorii, iż norma zagęszczenia wynosi sześć osób na metr kwadratowy. Stąd wniosek, że obawy niektórych, jak się pomieścimy, nie są warte uwagi - wszak na samym balkonie imprezować może 48 salonowiczów.
Przybywajcie!



Komentarze
Pokaż komentarze (26)