Nie dociekłem, co dokładnie powiedział Donald Tusk w Szczecinie. Sens, a raczej bezsens jego słów jest jednak jasny w każdej wersji. Wspominając masową emigrację młodych ludzi po 13 grudnia 1981 r. oznajmił: jeśli PiS wygra 21 października, to ten dramat będzie trwał. Czy też: powtórzy się dramat emigracji. Który, jak mówił, trwa też w ostatnich dwóch latach. Rządów PiSu, ma się rozumieć.
Od grudnia 1981 Tusk zgrabnie przeskoczył do jesieni 2005, gubiąc po drodze kilkaset wydarzeń politycznej i innej natury. Bezrobocie rosnące od 1989 aż do 2002? Wejście do Unii w 2004? E tam, wg Tuska Polacy przed Kaczorami do Irlandii zwiewają.
Otóż wolę banialuki o 13 tysiącach ofiar Jurka Polaczka. Nikt bowiem nie może brać ich poważnie. Gdy mowa o motywach emigracji, tej pewności już nie ma - tak jak wtedy, gdy premier straszy powtórką z 13 grudnia.
Tusk oto podniósł rękawicę: PiS wrzuca przeciwników do worka ze stanem wojennym - Platforma może to samo zrobić z PiSem. I robi. Tobie też odbiło, Donaldu Tusku. Stan wojenny się wszystkim osłucha, więc wezmą się za nazizm. Komuś wstyd?



Komentarze
Pokaż komentarze (54)