Parą dzisiejszych wpisów dowiodłem, że wciąż posiadam komputer. Ale tad9 niepokoi się: czy po imprezie mam jeszcze mieszkanie, kota i żonę? Zapewniam więc, że kot ma się zadziwiająco dobrze, mieszkanie już lśni, a moja kochana K. siedzi obok i czyta salon - choć żoną mi nie jest, a gdyby to się miało zmienić, nie omieszkam o tym donieść.
Właściwa impreza (tutaj relacja live) trwała 13 godzin, w szczytowym momencie było nas ok. 55 osób i kot. Pozostało: nieco trunków i słodyczy oraz... budzik Jerzego Maciejowskiego, do którego dodzwonić się nie mogę, tu więc wyjaśniam, co zaszło:
Jurku, może zauważyłeś, że ktoś grzebał w Twojej torbie. To my. Gdy byłeś w Tesco, w pokoju Tadzia coś zaczęło grać. Po długich poszukiwaniach jedna z lokatorek pokoju ustaliła, że gra w Twej torbie. Sądząc, że to zabawki, zrobiła kipisz, znalazła budzik. Postawiła na szafie. Stoi tam nadal. Nie umiemy go wyłączyć. Przypomina mi rok 1999, gdy byłem z dziećmi w pensjonacie w górach i zaciął się Tadzia nocnik z pozytywką.
Wraz z K. jesteśmy wdzięczni wszystkim za mnóstwo rzeczy, więc wymieniać nikogo nie będziemy. Galeria zdjęciowa będzie dostępna, gdy follow przedrze się przez tonę fotek. W związku z tajemniczym komentarzem kataryny wyjaśniamy, że nie mamy pojęcia, czy była, a jeśli tak, to pod jaką postacią. Może robi nas w jajo ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (29)