Za nami dwa tygodnie kampanii, przed nami jeszcze cztery. Główni aktorzy obrzucają się już epitetami w stylu nie,to ty jesteś Jaruzelski. Niepewność, co teraz wymyślą, łagodzi jeden element stały dla każdej kampanii: pretensje a nas za mało pokazują.
Trochę urawniłowki zapewnia ordynacja nakazując mediom publicznym udostępnienie anteny wszystkim zarejestrowanym komitetom po równo. Ale tego czasu jest mało. Za resztę trzeba zapłacić, lub przebić się kolorowym wiecem.
Żądanie, by wszystkich pokazywać tak samo, w tym samym wymiarze, jest absurdalne z jednej, ale niestety wystarczającej przyczyny: to niemożliwe. Może dałoby się zrobić, gdyby na scenie byli dwaj lub trzej rywale. Przy dwudziestu to nierealne zwłaszcza że jeden z rywali ma władzę: z tego powodu coś robić musi, lub udaje, że robi, można to pokazać (źle) lub nie pokazać (też źle). Pozostaje uznać, że każda władza nadużyje w kampanii każdego przywileju, w tym do udawania czynności państwowych, jak to czyni właśnie w USA prezydent Lech Kaczyński - a ludzie ocenią to, jak chcą.
Media kierują się więc nosem lub sondażami. Kółko się zamyka: wyżej notowani mają więcej czasu i zwiększają przewagę. A może nie? Może jest dośc wyborców, których zdobędziesz raz powtórzoną mądrością, a nie stukrotnie powtarzaną bzdurą?
Zresztą, choć to system zły, lepszego nie ma. Przytaczany tu pomysł frankofoński, by każdy miał z urzędu tyle samo czasu w mediach i miejsca na plakatach, bez prawa dokupienia na wolnym rynku - byłby w Polsce fikcją. Pojawiłyby się liczne wirtualne komitety działające na rzecz komitetu-matki, a prawo byłoby bezradne.
By nikogo nie urazić, posłużę się przykładem Partii Niedźwiedzi. Prócz swego komitety rejestruje ona komitety niedźwiedzi szarych, brunatnych, białych, koala, błękitnych i w paski. Motyw kampanii każdego z nich to skrótowe hasło Głosuj na niedźwiedzie! W przedwyborczy piątek wszystkie niedźwiedzie z przymiotnikami, a także koala i te w paski wycofują się z wyborów...
A nawet ten system nie pozwoliłby wyeliminować debat. Te zawsze będą powodem kłótni: kto z kim, kiedy, jak i dlaczego? Aleksander Morda Kwaśniewski wyzwał Jarosława Rzeczpospolita Kaczyńskiego, PO już czuje się spychana, Wojciech Olejniczak dowodzi, że główny spór kampanii to spór PiS-LiD, a Donaldu Tusku został wyzwany przez Romanu Giertychu. Ma ktoś może algorytm sprawiedliwego grafiku debat, aby było ich mniej niż nieskończenie wiele?



Komentarze
Pokaż komentarze (61)