Przemysław Gosiewski ma przeprosić Platformę za pomówienie o związki z grupą przestępczą w jednym ze świętokrzyskich miasteczek. Tak orzekł dzisiaj sąd I instancji. Czy wicepremier przeprosi? Najpewniej nie. Czy się odwoła? Najpewniej tak. Czy w II instancji wygra czy przegra, a jeśli przegra - przeprosi czy nie? Otóż wszystko jedno.
Nuty mordo Ty moja, oni teraz nie biorą, orazwracamy do gry przygrywać będą do końca kampanii. Myślę, że prym wodzić będzie tu PiS, ale inni nie zostaną daleko w tyle. Choćby zapadło sto wyroków nakazujących przeprosiny, stwierdzających, że nie ma dowodów - zawsze coś w świadomości wyborców zostanie.
A przede wszystkim będzie jeszcze przedwyborczy piątek, na który partie pozostawią sobie bomby mające pogrążyć przeciwników, a na których sądowe rozbrojenie nawet w trybie wyborczym zabraknie już czasu. Metoda per saldo samobójcza dla wszystkich, bo Polacy i tak są już en masse bliscy wniosku, że polityk i mafioso to synonimy.



Komentarze
Pokaż komentarze (52)