Wiemy już, że debata Kaczyński-Kwaśniewski pewnie za tydzień, że PiS i SLD układały sie w tej sprawie od miesiąca, a PO jest wystraszona i obrażona. Pewnie to rok 1991, pierwsze od ponad półwiecza demokratyczne wybory i PO dopiero się uczy.
Transfer uwagi ze sporu PiS-PO na spór PiS-SLD jest korzystny dla PiSu i SLD, a osłabi PO. To oczywiste dziś i było oczywiste w sierpniu. Sztabowcy PiSu i SLD, choć nie byli jeszcze formalnie sztabowcami, pomyśleli o tym już wtedy. PO wącha rękę w nocniku.
Cóż nagannego w rozmowach PiS-SLD o debacie? Nic. Tylko morał na marginesie, by PiS nie krzyczał o postkomunistach, gdy tylko ktoś z PO znajdzie się bliżej niż 3 metry od kogoś z SLD. Ważniejszy jest morał dla PO: rozglądać sie wokół i reagować.
Dziś ciekawi mnie, kto kłamie: PO twierdząca, że PiS odrzucił trzy oferty debaty Tuska z Kaczyńskim, czy PiS głosząc, iż propozycji nie było. Oburzając się na nieuczciwą grę wyborczą PiS i SLD, Platforma bezsensownie okopuje się w swojej piaskownicy.



Komentarze
Pokaż komentarze (71)