Bogactwo języka polskiego jest wielkie, ale z wyjątkami. Ogromnie brakuje mi czegoś, co odpowiadałoby licznym w angielszczyźnie frazom określającym np. porę miesiąca. Frazy te są przy tym ogromnie elastyczne, co leniwemu dziennikarzowi przydaje się wielce, gdy trzeba szybko coś napisać, a pamięć cokolwiek zawodzi.
To, o czym chcę skrobnąć, wydarzyło się w... early September. Nie na początku, ani w początkach września, bo to zbyt precyzyjne - tak jakoś do 5., najdalej 7. Gdy zaś piszę: early September, to nawet 12 września ujdzie.
Otóż właśnie na początku, albo może trochę później, a w każdym razie przed połową września rzucił mi się na szyję w Sejmie obcy facet. Nie powiem, przystojny, czysty, porządnie ubrany, ale kompletnie obcy. No, może coś lub kogoś mi troszeczkę przypominał, ale nie wydawało mi się to uzasadniać tak wylewnego powitania.
Facet na szczęście był świadom, że wywołuje takie reakcje, bo nie ze mną pierwszym się witał. Po dwóch sekundach wyjaśnił zatem, że nazywa się Jan Mikruta i właśnie do kraju powrócił, a ja byłem i się nieźle upaliłem się na jego (wspólnej z Agnieszką Milcarz) imprezie pożegnalnej jakieś dwa lata temu albo coś koło tego.
Jaś Mikruta był mi qmplem bliskim, i nie tylko mnie, bo to człowiek takiej natury, że się go nie lubić nie da. Ale co Jaś Mikruta mógł mieć wspólnego z indywiduum, które mnie właśnie obłapiało? Odstąpiłem pół kroku i jąłem sie przyglądać, próbując w głowie wykonać pracę programu typu 3D-designing, by przeskalować wymiary.
I załapałem. To był Jaś. Niezmieniony wzdłuż osi Y, ale przeskalowany dwukrotnie względem osi X i Z. Z głową włącznie, co sprawiło, że jego wyciągnięta twarz nijak nie przypominała dawnego Jasia. Jak się okazać miało za chwilę, podobny kłopot Jaś sprawił wszystkim, którzy in early September 2007 widzieli go po dwuletniej przerwie.
Bawiąc w USA jako korespondent RMF, Jaś domówił się z Wydarzeniami Polsatu, by do nich z wygnania powrócić. W zimie powziął decyzję o drobnej zmianie trybu odżywiania. - Jadłem trochę mniej niż dotąd, i tylko przed 19.00 - oznajmił.
W pół roku schudł 30 kg! Na zdjęciu Jaś wyjaśnia to Marcinowi Szczepańskiemu z TVN24. Marcin jest teraz od Jasia nieco szerszy. Ja też. I nie my jedni.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)