To chyba ostatni transfer tej kampanii. Maciej Płażyński, współzałożyciel Platformy, jeden z trzech tenorów, marszałek Sejmu - rekordzista (1997-2001), będzie jedynką PiSu do Sejmu w Gdańsku. Nihil novi, kroiło się to od paru tygodni.
Może jednak znaczące jest to, co Płażyński powiedział na króciutkim briefingu u boku Jarosława Kaczyńskiego. Przeczuwając, że czas wyjaśnić kilkutygodniowe wahania między PiSem i PO, rzekł (cytuję z pamięci): - Dlaczego PiS? Bo zwycięstwo PiSu pomoże POPiSowi, a zasadniczo przeszkodzi powstaniu koalicji z lewicą.
Taktyka PiSu była ostatnio jasna: przekonywać wyborców, że koalicja PO-LiD jest już faktem, a PiS musi ją powstrzymać. Nie przeceniam deklaracji Płażyńskiego, ale może to nie wyskok outsidera, lecz sygnał, że ta taktyka nie jest strategią. Zwłaszcza, że z ust premiera padły słowa: Jest inne wyjście (niż grożąca koalicja PO-LiD).
Premier uciekł nie dopuszczając pytań - jakby bał się wątku stosunku Nelly Rokity do aborcji. A przecież to temat zastępczy, z którego pewnie dośc łatwo wybrnąć jakimś bonmotem. Chyba, że nie doceniam zależności nadziei PiSu od ojca Rydzyka.
PS. Salon przeszedł sam siebie: ten post podwoił - sam go zapisał podczas edycji, a potem znowu, gdym pisać skończył. I nie daje skasować żadnej z wersji!! Teraz jakby za późno, bo komentarze i tu, tu... Sorry. Co ja mogę!



Komentarze
Pokaż komentarze (24)