Od razu przyznaję: to tylko w założeniu chwytliwy tytuł. Po tymczasowej, próbnej publikacji przez IPN katalogu osób inwigilowanych w PRL, a dziś pełniących ważne funkcje państwowe, po internetowych reakcjach na te dane - o litość i zmiłowanie wołam dla narodu naszego. Dla Polaków. Bo też załamać się można.
Wszyscy już wiecie, co zawierają opublikowane przez IPN wyciągi z teczek prezydenta i premiera. Wisi to na czołówkach wszystkich portali, więc nawet linków nie podaję... Aaaa, podam, bo za miesiąc już tego na czołówkach nie będzie: na przykład tutaj.
Sam komentować tych treści nie będę - nie ma tam niczego, co zmieniałoby moje dotychczasowe zdanie na ten temat, oparte zresztą w dużej mierze na autopsji. Obaj bracia Kaczyńscy przed 1980 współpracowali z KSS KOR, choć jego członkami nie byli. Za karnawału "S" doradzali władzom "Solidarności", Lech pracował też w związku, za co odsiedział swoje w internacie, a Jarosławowi się upiekło. Obaj byli też aktywni na obrzeżach podziemia i w czasie wyprowadzania go na powierzchnię w 1988 i 1989 r.
Nie byli na planie pierwszym, ale i nie byli tłem. Zrobili sporo dla sprawy, o którą czy to razem, czy potem osobno walczyli Lech Wałęsa i Jacek Kuroń, Andrzej Gwiazda i Bogdan Borusewicz, Adam Michnik i Wojciech Ziembiński.
Ale internauci w swej masie chyba mało pojęli. Jedni sądzą, że bracia współpracowali. Inni - że zakapował ich Wałęsa. Wielu zaś daje wyraz bezradności. To po której stronie oni stali? - pyta ktoś. A takich wielu.
Ręce opadają, pisać ni gadać się nie chce, niech żyje Viva i PopCorn. NiechJarKacz będzie sobie agentem, Tusk ręczną niszczarką i pomocnikiem prezia, Wałęsa bratem Stalina, Kwaśniewski - teleteściem fioletowego Tubisia. Co za, przecinek, różnica. Skoro zaś o niszczarce mowa, zamiaszczam zdjęcie, które obiecałem i o którym zapomniałem. Co za, przecinek, różnica. Il povo - unido - jamas sera perdido, ale i tak nie znam portugalskiego i nie wiem, jak to się pisze. Howgh.



Komentarze
Pokaż komentarze (82)