Tylko 69% subwencji budżetowej, którą zdobędzie w wyborach koalicjia LiD, zostanie w kasie SLD. "Tylko" - bo dawniej SLD zachowywał 80-90%. Tym razem, wg danych nieoficjanych, ale z wiarygodnego źródła, umowa koalicyjna przyznaje SdPL 20%, PD - 9, a UP - 2% subwencji. Do podziału może być ok. 15 mln zł rocznie.
SLD zatem zubożeje: za 2006 i 2007 dostał po 12 mln zł mimo, że w wyborach 2005 koalicja zdobyła tylko 11.3% głosów. Ostatnie sondaże dają LiDowi 16-18%. Jednak nawet, gdyby koalicja przekroczyła 20% głosów, SLD nie odbije sobie strat.
Wzór na wysokość subwencji jest bowiem oparty na skali podatku PIT, ale na odwrót - jest degresywny, a nie progresywny. Decyduje popularność partii o frekwencja. Za każdy otrzymany głos w przedziałach 0-5%, 5-10%, 10-20%, 20-30%, ponad 30% partia dostaje odpowiednio: 10 zł - 8 - 7 - 4 - 1.50 zł. Z finansowego zatem punktu widzenia nie opłaca się zanadto walczyć o wynik ponad 20%, bo kosztowna inwestycja może okazać się nieopłacalna ;)
Dlaczego SLD oddaje 1/3 subwencji? Nie wiem, bo moje źródło skrzywiło się tylko, ja zaś nie drążyłem, bo czas gonił. Umowa nie odzwierciedla wyniku ostatnich wyborów - uprzywilejowuje SdPL. W 2005 zdobyła ona prawo do nieco ponad 2 mln zł rocznie, teraz - nie martwiąc się, czy sama przekroczy 3% głosów - ma niemal gwarantowane ponad 3 mln. Na półtora miliona liczyć może PD, dla której to rewolucja, bo dotąd nigdy subwencji nie dostawała. A SLD? SLD... pewnie się jakoś sam wyżywi.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)