Nie, nie zwariowałem i nie wierzę w spełnienie tytułowej zapowiedzi. Ale ciekawe jest już to, że padła, i to ze strony partii, która uchodzi za umiarkowanie centralistyczną.
PSL przestawiło dziś skrót programu dla samorządów bez słowa o pieniądzach! Och, przepraszam, jest tam postulat, by nie obarczać samorządów nowymi zadaniami bez zagwarantowania środków na realizację tych zadań. To jednak masło maślane, bo TK już jasno wyrokował, że państwo tak czynić nie ma prawa.
Finanse samorządów to moim zdaniem jedna z najważniejszych i najpilniejszych kwestii ustrojowych. Dziś stoją na głowie. Niby to samorząd organizuje np. oświatę czy służbę zdrowia, ale kasę na to pierwsze dostaje w postaci subwencji budżetu, a na drugie - wcale. Gdy nauczyciele czy lekarze chcą pieniędzy, jadą pod gmach rządu. Budżet tak łupi samorządy, że nie stać ich na żadną większą inwestycję: nowy szpital czy 10 km obwodnicy trzeba finansować centralnie, więc Sejm uchwalając budżet rok w rok się kłóci, czy Pcim ważniejszy, czy Wąchock. O tym, jak dzielone są podatki, możecie poczytać w moim starym poście, który wciąż uważam za jeden z najważniejszych.
Zapytani, jak to oceniają, PSL-owcy odparli, że nie chcieli nas zanudzać szczegółami (!) - ale w pełnej wersji programu planują sporą obniżkę udziału budżetu centralnego w całości finansów publicznych. W tym podział VATu, dziś wyłącznego dochodu państwa - na początek 1% miałby zostać w samorządach, docelowo 5%.
Chodzi o duże punkty, czyli gdyby rozbić VAT na dwa podatki, to docelowo centralny VAT wynosiłby 17%, a samorządowy - 5% (gdy przyjąć obecną stawkę podstawową, 22%). Byłaby to niezła kasa - coś rzędu 25 mld zł (!) w roku 2012.
Wiem, wiem - kampania. Potem, w Sejmie, takie pomysły przestają być popularne. Ba, nikogo nie interesują, bo jak tu rządzić nie mogąc podrzucić kasy górnikom, ani dokarmić pielęgniarek... Ale słowo się rzekło i ja jeszcze do tego wrócę.



Komentarze
Pokaż komentarze (30)