Spodobał mi się neologizm utworzony przez płodnego w tej mierze JKM. Wydrwigłos - takim mianem Janusz Korwin-Mikke ochcrził polityków prowadzących kampanię za Kanałem, za oceanem itp. Sam stawia na Internet, Waldemar Pawlak podobnie.
Gdy chodzi o głosy emigracji, mają pewnie rację: łatwiej i taniej dotrzeć do niej przez sieć niż osobiście. Ale czy istotnie do emigracyjnych wyborców jadą wydrwigłosy w dalekie kraje? A czy polityka zagraniczna zawsze skierowana jest na zagranicę?
Donald Tusk spędza weekend na wyspach, ale od wielu dni dużo i chętnie mówił o tym w kraju. Podkreślał, że jego psim obowiązkiem jest pojechać wszędzie tam, gdzie są wyborcy. Wiedział też, że migawki z Londynu czy Edynburga pokażą stacje krajowe. Z podobnymi zamiarami wybiera się zapewne na wyspy SLD.
Ale wydrwigłos mi się podoba :)



Komentarze
Pokaż komentarze (21)