Nieporozumień narosło zbyt wiele. Od paru dni nosiłem się z zamiarem napisania tu, że nie jestem wrogiem Kataryny. Śmieszne? Niezupełnie, bo zaczęto mi to wmawiać!
Najpierw była impreza, o całkowicie otwartym charakterze, na której jednak nikt się ze zrozumiałych względów Kararyny nie spodziewał. Potem był jej tajemniczy komentarz, dość szeroko zauważony. Zareagowałem i ja postem Szukajcie Kataryny. Użyłem II os. liczby mnogiej, w tytule dałem smileya, a w treści tezę, iż ów komentarz uważam za zart. Trudno jaśniej powiedzieć, że sam w poszukiwaniach nie uczestniczę.
Lawina jednak ruszyła. Wkrótce ukazał się tekst w Dzienniku. Moje słowa zostały tam przytoczone niezbyt dokładnie. Nie czułem jednak potrzeby prostowania, dopóki nie ujrzałem w Internecie, w tym w Salonie24, całej masy wypowiedzi interpretujących oraz nadinterpretujących ów artykuł. Dowiedziałem się m.in., że ścigam Katarynę, bo się jej boję, bo uważam ją za groźną konkurencję, której w uczciwej grze nie pokonam, itp. itd. Przy okazji część salonowiczów - niewielka, ale głośna - zaczęła snuć spiskowe teorie, po co była salonowa impreza u mnie, komu miała służyć, kogo wypromować, kogo zaś zniszczyć, ośmieszyć czy zakneblować.
Dziennikarce dziennika Dziennik mówiłem wyraźnie, że poszukiwania Katarny mnie nie bawią: skoro za jeden ze swych głównych atutów uważa ona anonimowość, to nie ma sensu jej z tego odzierać. Dodałem, że nie wiem, kim ona jest i nie mogę wykluczyć, że to więcej niż jedna osoba. Dziennikarka zrobiła z tego tezę, iż ja się za tą ostatnią wersją opowiadam. W tym samym akapicie wspomniała też o przeszukiwaniu Intetnetu i komentowaniu blogów dziennikarzy, co z moich ust w ogóle nie padło, ale mogło na to wyglądać.
Wreszcie odezwała się i Kataryna. Przyznała, że komentarz był żartem i wyraziła jakby lekki niesmak moją dziwaczną hipotezą. Wtedy poczułem, że chcę ponownie dać głos w tej sprawie. Aby było jasne, że skoro także w wypowiedzi dla Dziennika nazwałem Katarynę jedną z perełek polskiego Internetu - co dziennikarka dziennika Dziennik prawie dokładnie przytoczyła - to chyba nie po to, by ją zdemaskować i zniszczyć ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (63)