Tego zdania jest Ludwik Dorn. Tylko tak zdołał mnie przekonać, że może wnieść do sądu skargę wyborczą Komitetowi Wyborczemu LiD. Chodzi o radiowy spot LiD głoszący, że Dorn nie zapłacił za rządowe meble, które jego suka jakoby zeżarła.
Dorn oznajmił, że Saba nie bierze udziału w kampanii i on nie rozumie, czemu jest przez LiD atakowana. Ale w trybie wyborczym zaskarżyć można tylko kłamstwo, które może wpłynąć na wynik wyborczy. Czyj? Saby? Ale Dorn w odpowiedzi strawestował Majakowskiego. Jak ów napisał? Mówisz Lenin, myślisz partia? Czy odwrotnie?
Ciekaw jestem, czy ta krótka i zabawna konferencja marszałka Sejmu nie okaże się dla niego pułapką. Dziś mówił o spocie LiDu ze swadą, zdrową dawką kpiny i dużą porcją poczucia humoru. Ale jeśli naprawdę zechce wnieść skargę - a teraz nie wnieść głupio - nie będzie mógł jej utrzymać w kpiarskim tonie. Wyjdzie na pieniacza mimo, że inny sąd autorom doniesień o zeżarciu mebli przez Sabę kazał już to odszczekać.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)