Weekend przyniósł kilka zmian na kampanijnej scenie politycznej. PSL zmieniło front - ostro zaatakowało Platformę. Słowa Waldemara Pawlaka sugerują, że od dziś to PO, a nie PiS, będzie głównym werbalnym wrogiem ludowców.
Pawlak zapewne uznał, że dotychczasowa postawa z antypisowskim ostrzem zdziałała, co mogła: trochę elektoratu Samoobrony wróciło do PSL, zaś elektorat PiSu okazał się odporny. Trzeba poszukać nowych źródeł, a PO to dziś kąsek łatwiejszy niż LiD.
Platformie przybywa wrogów. PiS wciąż walczy wyłącznie z nią. LiD podobnie, choć od czasu do czasu wtrąci, że z PiSem ma nie po drodze. Do frontu dołączył PSL, a trzeba pamiętać, że duża część tego frontu to sama PO: codziennie robi sobie krzywdę.
Po stronie neutralnych sojuszników pozostaje Platformie już tylko Samoobrona i LPR. Obie wprawdzie wspominają czasem o złej PO i jej liberaliźmie, ale nawet ten ostatni, tak jak całe zło dzisiejszych czasów, widzą w swym niedawnym partnerze z koalicji.



Komentarze
Pokaż komentarze (26)