Krzysztof Leski Krzysztof Leski
420
BLOG

Zrozumieć ordynację "proporcjonalną"

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 23

Jak większość demokracji, Polska wybiera Sejm proporcjojnalnie. Tak każe art. 96.2 Konstytucji. Czyli, jak większość demokracji, głosujemy na listy partyjne i udajemy, że mandaty dzielimy proporcjonalnie do rozkładu głosów w wyborach. Ordynacja tę proporcję może psuć lepiej lub gorzej. Oto podstawowe metody:

1. Próg wyborczy, stosowany niemal wszędzie. W Polsce 5% dla partii, 8% dla koalicji - mało nas wyróżnia. Kto go nie osiągnie, odpada, a silniejsi na tym zyskują.

2. Sposób przeliczania głosów na mandaty. W świecie znane są i stosowane metody: Hare-Niemeyera - najbliższa proporcjonalności; St. Lague - nieco faworyzuje silnych; d'Hondta - znacząco faworyzuje silnych. Polska stosuje obecnie tę ostatnią.

3. Rozmiar okręgów wyborczych, w których dzieli się mandaty. Im większy okręg, tym mniejsze zniekształcenie proporcji. Polska stosuje okręgi od 8 do 19 mandatów.

Podsumowanie: najbliższą proporcjonalności jest ordynacja niemiecka. Dzieli mandaty metodą Hare-Niemeyera w największym możliwym okręgu - w całym kraju. W skali od 0 (JOWy) do 10 (Niemcy) Polska miałaby dziś za proporcjonalność jakieś 3-4 punkty.

Posłowie: w tym poście nie wartościuję, stwierdzam fakty. W ślad za postem o jednej z pułapek ordynacji zaczynam serię tekstów i debat o tym, jak jeść zasady wyborcze.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka