Jeszcze nieprawomocnie, ale do piątku wszystko powinno być jasne. Z suką Ludwika Dorna lewicy poszło gorzej niż z Andrzejem Lepperem, którego sąd przepraszać nie kazał. Sztab LiDu nie zdołał dowieść, że Saba zeżarła meble w willi MSWiA.
Zapowiadając sprawę Dorn wygłosił do kamer znakomity felieton, ale zapowiadałem wtedy, że podczas sprawy sądowej na kpiny nie będzie już miejsca. No, powiedzmy - prawie nie ma. Teraz wyborcy dowiadują się, że sztab partii będącej siłą nr 3 na rynku politycznym na mocy orzeczenia sądu ma przeprosić psa.
Jeśli sztab lewicy wykrzesa trochę dobrej ironii połączonej z odrobiną autoironii, to jak sądzę, może przekuć tę swoją małą porażkę w skromne zwycięstwo. Chyba, że wyborcy biorą to wszystko poważniej niż mi się wydaje.



Komentarze
Pokaż komentarze (50)