Stężenie absurdu rośnie, ale i powagi sprawie troszeczkę przybywa. Cóż to za chorobę przywiózł do Polski z Filipin prezydent Aleksander Kwaśniewski? Czy jest ona zakaźna? Jeśli tak, czy pan prezydent przeszedł kwarantannę? Czemu jej leczenie trwa długie miesiące i wciąż nie przyniosło efektu? Czy leki, wywołujące tak niemiłe skutki uboczne - z zaburzeniami dykcji i mimiki twarzy - pozwalają bezproblemowo sprawować ważne urzędy państwowe? Skoro kłócą się z piciem alkoholu, czemu pan prezydent nie zażył ich w dniu swego niedawnego wykładu w Kijowie? A może zażył... i co?
Moczymordo ty moja, notowania LiDu bez zmian, a wybory za 11 dni.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)