210 obserwujących
3086 notek
6015k odsłon
120 odsłon

Łup przez łeb

Wykop Skomentuj122

Dogmat wyrazistości: niezbędny w polityce, samobójczy na codzień. Na blogu przysparza komentarzy, ale uniemożliwia rozmowę. Z okazji finału WOŚP posypały się posty - albo odsądzające Owsiaka od wszelkiej czci i wiary, albo czyniące go jedynym sprawiedliwym. Były, owszem, wyjątki - dwa, może trzy.

Wyrazistość wymaga szufladkowania, więc i mnie upchnięto - tym razem do szuflady "liderów krucjaty przeciw Owsiakowi", a nawet... piewców Caritasu. Wystarczy, że chciałem poznać finansowe proporcje tych dwóch chyba najbardziej znanych przedsięwzięć charytatywnych w Polsce. Kilka osób wmawiało mi, że zapomniałem, iż Caritas działa przez rok okrągły, a WOŚP - jeden dzień (absurd), co rzekomo znaczy, że gdyby WOŚP grała bez przerwy, zbierałaby 365 razy więcej (większy absurd).

Przeczytałem też (po drugiej stronie), że WOŚP jest "szkodliwa", bo utrwala bałagan w służbie zdrowia i rozgrzesza rządzących z nic nie robienia. Znów absurd: WOŚP do budżetu służby zdrowia dokłada pół promila, więc niczego i nikogo zastąpić nie może.

Czy nie ma w Polsce miejsca dla tak różnych inicjatyw, ani miejsca na dyskusję o nich? Powiadam raz jeszcze - obie są potrzebne. Mnie bardziej imponuje praca Caritas - bez rozgłosu, trudniejsza, codzienna. Denerwuje mnie Owsiak - choćby dziś, gdy oświadczył dość jasno, że skandalem jest krytykowanie WOŚP (przez "Fakt"), a rozczarowaniem - zamieszczenie relacji z finału dopiero na 8. stronie ("Wyborczej").

W mediach pokłony dla WOŚP to codzienność. Nikt się nie kwapi z publicznymi podziękowaniami dla Caritasu ani setek innych, mniejszych fundacji i stowarzyszeń, kościelnych i świeckich, które lepiej lub gorzej robią to, co robią - nie dla poklasku, lecz dla tych, którzy pomocy potrzebują, oraz dla siebie, by poczuć własne człowieczeństwo. To jest istotą charytatywy - nie wielogodzinne spektakle w TV ani pokazy fajerwerków nad Pałacem Kultury. Co rzekłszy - powtórzę: WOŚP też jest potrzebna i cenna.

Na zakończenie wspomnę w tonie krytyczno-dziękczynnym o kilku czytelnikach, którzy zajrzeli do zlinkowanych przeze mnie raportów Caritasu Polska (diecezjalne składają osobne raporty) i znaleźli dziwnie wysoką kwotę "kosztów administracyjnych". Zastanowiło mnie to, ale uznałem, że to błąd polegający na przesunięciu wierszy.

Czytelnicy dotarli jednak do innego, szerszego raportu - także na stronach rządowego rejestru organizacji pożytku publicznego - w którym to raporcie owa kwota znajduje potwierdzenie. Nie kryję, że nie rozumiem, jakim cudem można wydać rocznie 35 mln zł na takie cele - toż to równowartość tysiąca średniopłatnych etatów. Sądzę, że to jakieś nieporozumienie, ale wątpliwość została zasiana. Sprawdzać mi się nie chce, bo to spora robota - ale może ktoś w s24 to zrobi.

Nutę krytyczną w tym podziękowaniu wywołuje zarzut, jakobym coś "zmanipulował" pomijając tę informację. Sorry, Winnetou, nie pisałem o strukturze wydatków Caritasu, porównałem przychodzy. Nie przemilczałem także - jak twierdzi jeden z byłych salonowych bogów - iż sporą część przychodów Caritasu stanowią dotacje z budżetu. To, że administracja zrzuca z siebie część swoich obowiązków, źle świadczy o administracji, a dobrze o tych, którzy te obowiązki dobrowolnie przejmują. Co też napisałem zresztą.

8d2-87f0-389c30
Wykop Skomentuj122
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale