Jestem ofiarą mych własnych obietnic. Pora spać, a przypomniałem sobie, że pod postem Piotrka Gursztyna już parę godzin temu obiecałem próbę wyjaśnienia, jak to Piotr Ćwiąkalski rzekomo wyrzekł się ojca-ministra.
Wczoraj około południa bodajże tvn24.pl (który wcześniej odkrył, że Piotr Ćwiąkalski zdał na aplikację notarialną, a minister Zbigniew potwierdził, że to syn) napisał, że młodzian, zapytany mailem, czy minister jest jego ojcem, odpowiedział dziennikarzowi: Przypadkowa zbieżność nazwisk.
Jakoś około zmroku ten fragment zniknął i z tvn24.pl, i z onetu. Żadnego sprostowania nie było. Na PAPie pojawiło się natomiast oświadczenie ministra, że TVN24 kłamie, bo juniora żaden dziennikarz o nic nie pytał.
Rozmawiając z ministrem w swej audycji w PR I po 22.00 zapytałem, czy nie było w ogóle żadnego maila. Minister odparł, że owszem, syn dostał - ale nie maila, lecz wewnątrzsystemową wiadomość na naszej-klasie.pl, z pytaniem o pokrewieństwo, podpisanąEwa Daleki lub jakoś podobnie, bez wzmianki, że chodzi o pytanie dziennikarza. Syn ma dziewczynę i nie odpowiada na wiadomości od obcych kobiet, rzekł minister (cytuję niestety z pamięci, ale sens był ten).
Gdy zadałem parę krótkich dodatkowych pytań, z wyjaśnień ministra wynikło, że syn jednak odpisał żartobliwi: przypadkowa zbieżność...
Dłużej pytać nie mogłem - i tak "przewaliłem" tę rozmowę o dwie minuty, a wątek nie był newsem dnia. Zanim audycja się skończyła o 23.00, mój główny telefon - ze spisem kontaktów - rozładował się. Gdy zaś wróciłem o północy do domu i znów go włączyłem, przekonałem się doświadczalnie, że już za późno, by sprawdzić rzecz u kumpli z TVN24. Obudzonych ponownie przepraszam.
Na razie zatem wersję ministra mogę uznać za dość prawdopodobną. Jeśli tak było - tvn24.pl ewidentnie popełnił błąd, zrównując wymianę myśli na naszej-klasie.pl z zadaniem dziennikarskiego pytania. Ale nie sądzę, by był to grzech śmiertelny, a sprawa nie zasługiwała chyba na tak ostrą reakcję ministra. Czy była próba polubownego zakończenia sporu? Czemu portale ITI zdjęły ów fragment bez wyjaśnień i przeprosin? Zbierają dowody?
W tekstach tvn24.pl padało nazwisko dziennikarza: Mateusz Hładki. Znam go jeszcze z TVP. Jest solidny, energiczny. Jest bardzo młody - to zaleta i wada zarazem. Sądzę, że mógł się chwilowo zagalopować. Mocno wątpię, by potrafił coś świadomie przekłamać.
Którą to opinią i tak nie zmienię waszych przekonań, więc dobranoc :)



Komentarze
Pokaż komentarze (66)