Gdańscy stoczniowcy pikietowali dziś siedzibę Komisji Europejskiej. Ich hasła pewnie nie docierały do sali, w której jeden z Wysokich Komisarzy przedstawiał projekty Nowych Ważnych Regulacji. Tym razem o urlopach macierzyńskich.
Pokpiwam sobie, choć nie neguję, że to ważne. Vladimir Szpidla proponuje, by urlop macierzyński w Unii nie był krótszy niż 18 tygodni i zapewniał wynagrodzenie nie niższe niż zasiłek chorobowy. W Polsce już wynosi chyba 16, a wkrótce ma być wydłużony do 20 tygodni. Projekt unijnej dyrektywy zakłada też więcej swobody w wyborze, jaką część urlopu wykorzystać przed, a jaką po porodzie. Wzmacnia wreszcie gwarancje powrotu na poprzednie stanowisko pracy na cały etat lub pół.
Ale chodzi tylko o matki. A ojcowie? Urlopy tacierzyńskie - niewykluczone, w przyszłości - mówi Szpidla. Jestem na tym punkcie czuły, więc ciśną mi się na usta słowa dosadne. Kochający inaczej, niewierzący głeboko dotknięci widokiem krzyża lub półksiężyca - to dla Brukseli ważniejsze niż prawa ojców. Bo już nie wspomnę, że brak regulacji o urlopach tacierzyńskich drastycznie ogranicza też prawa kobiet - tego wszakże większość polityków nie zrozumie zapewne nigdy. PS. Szpidla przedstawił też raport o dostępności żłobków. Polska na szarym końcu - 10% dzieci ma szanse tam trafić. Nie propaguję oddawania maluchów do żłobków, ale czasem może to być niezbędne. Tu trzeba działać, bo chodzi o lata, a nie - jak w przypadku urlopów macierzyńskich - o tygodnie.PS2. Gdy zapisałem ten post, licznik odsłon zatrzymał się na takiej ślicznej liczbie: 1 93 93 93. Szkoda, że to takie ulotne ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (36)