To był nerwowy dzień w wielu sferach. Dla mnie też. Wieczorną audycję w PR miałem prawie normalnie. Z powodu transmisji meczu do 22.30 "mój" PiŚ poszedł na anteny regionalne o stałej porze (22-23). W PR I ktoś inny zrobił krótkie, półgodzinne wydanie.
Gdy na początku audycji łączyłem się z załogą brukselską, Polacy cieszyli się w Bratysławie z prowadzenia 1:0. Po ogólnym wstępie przeszliśmy do spraw obyczajowych (krótkie pytania, krótkie odpowiedzi), potem Beatę Płomecką zapytałem o meritum: realność polskiego weta wobec pakietu klimatycznego i postęp sprawy na tym szczycie.
Beata zna się na tym jak mało kto w Brukseli, więc słuchając jej z wielkim szacunkiem zerkałem też na zegar na ścianie. Oraz na ekran, na którym widzę rozpiskę kawałków, które czekają jeszcze na emisję. Oraz, a jakże, na telewizor, w którym niebieskie ludki utworzyły właśnie piramidkę. Gol!
Słowacy się radują, Beata nawija, ja zerkam w lewo, w prawo, w górę, zeza robię coraz większego, a w telewizorze znowu niebieska piramidka. Jeszcze jedna powtórka? Nie. Słowacy znów strzelili. 1:2.
To wszystko zdarzyło się podczas krótkiego wykładu Beaty o dwutlenku węgla. Ot, uboczne skutki unijnego pakietu klimatycznego. Gdybyście się chcieli zamartwiać z powodu Bratysławy, wyluzujcie. Starczy zerknąć w tabele i pomyśleć, co czują tej nocy Portugalczycy i Grecy.
PS. Portugalczycy czuliby się jeszcze gorzej, gdyby czytali PAP. W dwóch kolejnych depeszach agencja upiera się: Portugalia przegrała z Albanią 0:0.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)