114
BLOG
Bałagan w pełni kontrolowany
Prezydent potwierdził: eurowybory zarządzi w poniedziałek. Na podstawie starej ordynacji, bo nowelizacji nie podpisze - wyśle ją do Trybunału. Może się zdawać, że będzie bałagan: TK podczas kampanii zbada nowelę i może wyda werdykt. Wtedy niektóre zasady zmienią się jeszcze przed głosowaniem. Może Lech Kaczyński powinien schować w kąt swe wątpliwości? Nie podzielam ich, prócz jednej. Dwudniowe głosowanie jest równie dobre, jak jednodniowe, i równie konstytucyjne. Czy zaś głosowania przez pełnomocnika narusza zasadę bezpośredniości? Jak świat światem, prawne pojęcie wyborów bezpośrednich oznacza głosowanie wprost na kandydata na daną funkcję, pośrednie zaś - to wybory elektorów, którzy dopiero wyłonić mają np. prezydenta. To czy głosuje się osobiście, przez pełnomocnika, czy przez internet, jest bez znaczenia. Słowa prezydenta o sprzeczności na poziomie tzw. bezpośredniego rozumienia prawa zupełnie mnie nie przekonują. Ale prezydent stawia też nowelizacji zarzut, którego obalić się nie da: skandaliczny terminarz. Senat głosował 18 lutego, do prezydenta tekst trafił nazajutrz, termin decyzji to 12 marca. W myśl zaś obecnej ordynacji najpóźniej 9 marca głowa państwa musi zarządzić wybory. To oczywiście niepoważne traktowanie prawa przez parlament oznacza przy okazji swoisty szantaż wobec Lecha Kaczyńskiego: nie bruźdź, podpisz. Prezydent szantaż olał i moim zdaniem dobrze, bo gmeranie przy ordynacji w ostatniej chwili jest dużo gorsze niż IMHO niemądre merytoryczne zarzuty Kaczyńskiego. Ale jest jeszcze jeden powód, który sprawia, że prezydent może bez obaw zrobić to, co zamierza. Otóż niepewność, jakie zasady obowiązywać będą w chwili głosowania, w żaden istotny sposób nie wpłynie na kampanię. Drobny kłopot będą miały komisje wyborcze i niektórzy wyborcy - nie wiedząc, czy głosowanie potrwa dzień czy dwa, oraz czy pełnomocnicy będą legalni. Dla kampaniujących partii to bez znaczenia i nie może być później uznane za powód unieważnienia wyborów. Troszkę większy kłopot z nowymi, ostrzejszymi przepisami antykorupcyjnymi (ograniczenia w zbieraniu funduszy na kampanię) - ale dla partii nie będzie chyba dużym problemem, by na wszelki wypadek zachować się tak, jakby obowiązywała ostrzejsza wersja. Na koniec - problem pozornie nie do rozwiązania: wszak ordynacja, która w poniedziałek posłuży prezydentowi do ogłoszenia wyborów, mówi o wyłonieniu 54 euro(p)osłów. De facto przysługuje nam tylko 50 miejsc. I co? I pstro! W chwili ogłaszania wyborów, przez całą kampanię, a nawet w dniu głosowania jest to bez znaczenia. Szczęśliwie bowiem ordynacja, jak świeżo pisałem, traktuje cały kraj jak jeden okręg wyborczy. Wiedza, ile jest miesc, potrzebna będzie dopiero PKW do obliczenia i ogłoszenia wyników. Albo więc TK wcześniej rozpatrzy skargę i wszak nie obali przepisu o nowej liczbie mandatów, albo PKW wbrew ordynacji ogłosi listę 50 zamiast 54 euro(p)osłów powołując się na europejskie prawo, które ewidentnie w tej mierze Polskę obowiązuje. W sumie - całkiem komfortowa sytuacja jak na bałagan, który zdaje się zapowiadać skarga do TK na nowelizację ordynacji. Nieprawdaż? PS. Dziś usiłuję naprawić i dokończyć kocią galerię, a także bloguję o kocie Bojanie oraz wprowadzam ważne dla kotów pojęcie IZOP. == 1613 == 18 519 == 2 575 575 ==


Komentarze
Pokaż komentarze (57)