Pora zmienić zawód. Sądząc po sporej liczbie bankructw w ostatnich latach, biuro turystyczne to dobry biznes dla kogoś takiego jak ja, który potrafię stracić więcej, niż zainwestowałem. Kredyt wezmę, wynajmnę hotelik na Krecie i sam będę tam ludzi woził. Dieselka mam, tanio wyjdzie, całą rodzinę w dwa dni dowiozę, licząc z przeprawą promem. A jakie widoki po drodze!
Na dodatek sam sobie wolne bym dawał, żadnych tam zwolnień, kiedy gardło pali, a pysk cierpnie i nawet na blogu pisać się nie chce.
Niedawno Trybunał orzekł, że nawet za prawdziwe pomówienie można wsadzać dziennikarzy do kicia. Teraz pan rzecznik praw obywatelskich potępił prowokację dziennikarską jako sprzeczną z zasadami naszej etyki zawodowej. Nie ma rady, albo powrót do papodziennikarstwa a la PRL, albo na tę Kretę...
Szczerze i prywatnie mówiąc, nie jestem miłośnikiem prowokacji. Może dlatego, żem tchórz, wolę się nie pakować w nic takiego, żadne tam dziennikarstwo śledcze, ja dzieci mam, spokojnie żyć chcę. Może też dlatego, że troszeczkę się brzydzę. Ale gdyby wszyscy tak myśleli, parę ładnych i ciekawych afer na tym świecie nigdy by nie wyszło na jaw.
Dając jasno do zrozumienia, że ma na myśli targi Begerowej z Lipińskim, pan rzecznik napisał, iż prowokacja dziennikarska narusza zasady funkcjonowania demokratycznego państwa poprzez niszczenie kultury politycznej. Cóż, jaka koalicja, taka kultura.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)