Krzysztof Leski Krzysztof Leski
36
BLOG

Spietrałem się

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 0

Nie mnie oceniać, czy eksperyment się powiódł. I nasz, w TVP, i ten w TVN24. Prognozowanie wyników wyborów lokalnych łatwe nie jest, bo trzeba wybierać, co pokazać. Obsłużenie wszystkich powiatów i gmin kosztowałoby setki milionów złotych, a program trwałby rok.

TVP wybrała pięć miast: Warszawę, Łódź, Kraków, Poznań - to wedle wielkości - oraz, nie wiem czemu, Białystok. Cisnęło się pytanie: czym przyciągnąć widzów spoza tej piątki. Od chwili włączenia się do przygotowań walczyłem o dokonanie porównania: obecne głosowanie do rady miasta kontra wynik zeszłorocznych wyborów do Sejmu w tym miejskim okręgu.

Opozycja była silna, a argumentów miała wiele. Także technicznych: im bliżej niedzieli, tym jaśniejsze było, że na takie dywagacje o zmianach na politycznej mapie Polski będzie mało czasu. Kilkakrotne oddawanie głosu do redakcji Dziennika i do studiów w lokalnych ośrodkach TVP miało zająć połowę audycji. Już w piątek przegrałem walkę, by porównanie zmieścić w pierwszej części, na antenie Jedynki. Pozostała Trójka.

Codziennie powracał też spór, czy takie porównanie jest uprawnione. Okręgi wyborcze, a więc elektoraty te same, ale oczywiście niereprezentatywne. Wybory niby podobne, ale niezupełnie. Upierałem się wszakże, iż możemy w miarę bezpiecznie określić tendencję zmian w tych miastach, a na tej podstawie wnioskować o tendencji w całym kraju. Nie o rozmiarze, lecz tylko o kierunku zmian.

W niedzielne popołudnie, podczas kolejnej odsłony sporu, poczułem potrzebę wsparcia i zadzwoniłem do swojej Mamy. Jest statystykiem wysokiej klasy, zajmowała się między innymi analizą elektoratów wyborczych. Chciałem prosić, by powiedziała krótko: wolno porównywać, czy nie.

Nie zdążyłem - Mateczka rozpoczęła wykład, który jak zwykle przestałem rozumieć w połowie pierwszego zdania. Zdołałem tylko wychwycić coś w rodzaju tezy, że w wybranych przez TVP miastach - prócz Białegostoku - gęstość elektoratu PO jest wyjątkowo duża, więc jakiekolwiek uogólnianie wyników PO byłoby niebezpieczne, natomiast z PiSem można zaryzykować, bo nie są to ani jego najsilniejsze, ani najsłabsze miejsca.

Ale jakże to - uogólnić dla PiSu, a nie dla PO, gdy pewnie pół kraju czeka na wieści, co zmieniło się na froncie wojny tych dwóch gigantów? Wraz ze startem programu zgniotłem nieco swoje wątpliwości i gdy nadarzyła się sposobność, poświęciliśmy kilkanaście minut prezentacji porównania: 12 listopada 2006 vs. 25 września 2005. Coś z tego chyba jednak wynika - o tym w następnym poście.

Ale potem opadły mnie wyrzuty sumienia: jakże to, próbuję być odważniejszy i mądrzejszy od Mateczki w sferze, o której mam - w porównaniu z nią - dość mgliste pojęcie? Tylko po to, by uatrakcyjnić program?

Na zakończenie wystąpiłem więc z krótką przemową o pułapkach statystyki. O tym, że mamy tylko prognozy, a nie twarde protokoły wyborcze; że badane miasta mają specyficzny elektorat; że wreszcie porównując wyniki trzeba pamiętać, iż to wybory podobne, ale nie takie same. Jak potem usłyszałem od życzliwych mi obserwatorów, poniekąd powiedziałem widzom, by nie wierzyli w to, co zobaczyli w naszym programie.

A ja po prostu spietrałem się, że Mateczka mnie przeklnie.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka