Znów wyszedłem na narwańca. Debata życiowo-konstytucyjna toczyła się leniwie, choć nie bez epitetów. Zajmowałem się kilku sprawami naraz i umknęła mi część mowy poseł Marii Nowak z PiSu, która przedstawiła prezydencko-PiSowską poprawkę. Nie dosłyszałem, gdzie chce ją w Konstytucji umieścić. A rzecz wszak sporna.
Jąłem wypytywać w loży prasowej, ale uzyskałem zgodne odpowiedzi, że pani poseł w ogóle tego nie powiedziała. Potem zamęczyłem biuro prasowe klubu PiSu, które jednak nie wiedziało i nie miało jak ustalić, bo z siedzącą wciąż na sali panią poseł nie było kontaktu. Nie wiedział również poseł specjalista Zbigniew Girzyński.
Uznałem, że prócz poseł Nowak wiedzieć musi szef klubu Marek Kuchciński - tylko on może poprawkę w imieniu klubu podpisać. Nie zostałem jednak dopuszczony, bo miał gościa. Ruszyłem pod prawy skraj sali obrad, wypukałem na korytarz Zygmunta Wrzodaka i poprosiłem, by wydobył odpowiednią informację z pani poseł Nowak.
Już ku niej ruszał, gdy pani poseł wstała i ruszyła do... przeciwnego wyjścia między ławami SLD. Teraz ja popędziłem dookoła sali, by zdążyć, nim posłanka zniknie w sejmowym labiryncie. Starość nie radość: minęła minuta, nim, zziajany, wydobyłem z siebie głos i wyjaśniłem, czemu właśnie złapałem ją za rękaw;)
Wg pani poseł PiS złożył jej rękami dwie poprawki, niemal jednobrzmiące. Różnią się tylko numerkiem. Jedna zakłada wpisanie prezydenckiej propozycji do art. 38 w rozdziale II Konstytucji, druga - jako nowy art. 241a w rozdziale XIII.
Zastanowimy się jeszcze i jedną wycofamy, wyjaśniła. Gdy zapytałem, czemu nie wspomniała o tym z trybuny, odparła: Nie chciałam powiększać zamieszania.
W ten sposób posiadłem informację, której nie miał żaden inny dziennikarz. Tylko skąd u mnie to wrażenie, że nikogo poza mną to nie obchodziło...?
PS. Gdyby ktoś chciał posłuchać całej 4.5-godzinnej debaty - Wojtek Nomejko w nowej roli udostępnia na razie swoje nagrania za darmo :)



Komentarze
Pokaż komentarze (15)